Najmłodsi użytkownicy odchodzą od Facebooka. Instagram coraz bardziej popularny
Sie21

Najmłodsi użytkownicy odchodzą od Facebooka. Instagram coraz bardziej popularny

Według danych polskiej agencji NapoleonCat liczba użytkowników Facebooka w najmłodszej grupie wiekowej, 13-17 lat, spadła z 1,8 mln do 1,5 mln (dane z czerwca 2018 r. w porównaniu z czerwcem 2017 r.), czyli o 18%. Mimo to Facebook pozostaje nadal najbardziej popularną platformą społecznościową w Polsce. Łącznie korzysta z niego 16,3 mln osób. Najliczniejszą grupę wiekową stanowią osoby w przedziale 25-34 lata – 29% użytkowników. W tej grupie zanotowano 7-procentowy wzrost. Na drugim miejscu znajduje się grupa 18-24 lata (wzrost o 1%). Na trzecim są osoby w wieku 35-44 lata (wzrost 14%). Najmniej liczne są najstarsze grupy wiekowe – 45-54 i +55 lat. Tu też odnotowoano największy wzrost, po 32%. Wskazuje to, że Facebook staje się bardziej atrakcyjny dla osób nieco starszych. Jeśli natomiast chodzi o serwis Instagram, zanotował on ogromny wzrost w grupie wiekowej 35-44 – o 95%. Imponujący wynik widać też w grupie 25-34-latków – wzrost o 69%. W grupie jak dotąd najaktywniejszej na Instagramie, 18-24-latków, przyrost wyniósł 31%. Zwróćmy jednak uwagę, że wyjściowe liczby z czerwca 2017 r. były w starszych grupach wiekowych wyraźnie niższe niż w przypadku Facebooka. Odnotowano też dużą liczbę osób korzystających jednocześnie z dwóch bądź trzech platform społecznościowych. Jeśli chodzi o wszystkie rozpatrywane grupy wiekowe, a więc osoby powyżej 13 lat, najwięcej użytkowników korzysta jednocześnie z Facebooka i Messengera – 6,9 mln osób. Sporą grupę stanowią też osoby mające konta jednocześnie na Facebooku, Messengerze i Instagramie – 4,1 mln. Z kolei w najmłodszej grupie wiekowej, 13-17, najliczniejsi są użytkownicy korzystający jednocześnie ze wszystkich trzech platform – 800 tys....

Czytaj dalej
Nieuczciwe praktyki rynkowe w handlu internetowym
Lip18

Nieuczciwe praktyki rynkowe w handlu internetowym

Za nieuczciwe praktyki rynkowe uznaje się takie, które są sprzeczne z dobrymi obyczajami i w znaczący sposób zniekształcają lub mogą zniekształcić zachowanie gospodarcze konsumenta wobec produktu. Do nieuczciwych praktyk rynkowych zalicza się praktyki agresywne i praktyki wprowadzające konsumenta w błąd. W tej drugiej grupie wprowadza się rozróżnienie między działaniami a zaniechaniami. W artykule podajemy przykłady tych praktyk, które mogą mieć odniesienie do handlu internetowego. Zakłada się, że konsument dokonujący zakupu musi mieć wszelkie niezbędne informacje mogące mieć wpływ na jego decyzję. Nie wolno zatem wprowadzać konsumenta w błąd co do właściwości, działania czy faktycznej ceny produktu. Konsument musi mieć też zapewnioną swobodę wyboru i wiedzieć, że jego decyzja o zakupie bądź rezygnacji z niego jest całkowicie dobrowolna. Agresywne praktyki rynkowe Pojęcie agresywnej praktyki rynkowej precyzuje ustawa z dnia 23 sierpnia 2007 r. o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym. Zgodnie z nią chodzi tu o wywieranie niedopuszczalnego nacisku na konsumenta, w sposób, który ogranicza jego swobodę wyboru i wymusza na nim podjęcie decyzji. Niedozwolone jest zatem nie tylko nieudostępnianie konsumentowi możliwości, które mu przysługują z mocy prawa, lecz także jakiekolwiek wywieranie na nim presji psychicznej (straszenie, wzbudzanie poczucia winy itp.) oraz wykorzystywanie przewagi nad nim lub jego trudnej sytuacji. Przykłady agresywnych praktyk rynkowych to: żądanie zapłaty za produkty, które zostały dostarczone do konsumenta, choć ten ich nie zamawiał; stwarzanie wrażenia, że w razie niezamówienia produktu przez konsumenta przedsiębiorca może stracić pracę; reklamy bezpośrednio nakłaniajace dzieci do nabycia reklamowanego produktu; uciążliwe telefony itp. w celu nakłonienia kogoś do nabycia danego produktu, mimo że osoba stwierdziła wyraźnie, że nie życzy sobie takich form kontaktu. Praktyki rynkowe wprowadzające w błąd Jeśli chodzi o praktyki wprowadzające w błąd, mamy tu do czynienia z działaniami i zaniechaniami. Działanie wprowadzające w błąd to takie, które powoduje, że konsument podejmuje decyzję, której w innym wypadku by nie podjął. Może to być podanie informacji z gruntu nieprawdziwych, lecz także przedstawienie informacji prawdziwych w sposób wprowadzający w błąd. Bierze się tu pod uwagę informacje dotyczące zarówno oferowanych produktów i usług (ich cech, dostępności, cen), jak i przedsiębiorcy (jego sytuacji gospodarczej, zezwoleń, obowiązków związanych z produktem) oraz praw konsumenta (odstąpienia od umowy, wymiany produktu, naprawy produktu itp.). Zaniechanie wprowadzające w błąd polega na pominięciu informacji, które mogą być dla konsumenta istotne przy podejmowaniu decyzji – zatajeniu ich, podaniu w sposób niejasny lub niejednoznaczny, a także przekazaniu w niewłaściwym czasie (np. gdy jest już za późno na wycofanie się z decyzji). Przykłady praktyk wprowadzających w błąd to: twierdzenie, że produkt jest dostępny tylko w ograniczonej ilości, jeśli nie jest to prawda; przedstawianie cech produktu jako czegoś szczególnego, odróżniającego go od produktów konkurencji, jeśli w rzeczywistości cechy te są wymagane (każdy produkt tego...

Czytaj dalej
Dropshipping
Cze22

Dropshipping

Dropshipping to model sprzedaży internetowej, w którym sklep zbiera zamówienia, natomiast procesem wysyłki zajmuje się dostawca. Proces sprzedaży wygląda następująco: klient zamawia towar u sprzedawcy; sprzedawca przyjmuje zamówienie i przekazuje informację dostawcy, który rezerwuje zamówione przedmioty; sprzedawca przyjmuje płatność; sprzedawca wysyła dostawcy kwotę za zamówienie (po odliczeniu marży); dostawca zajmuje się wysyłką towaru do klienta. Plusy Właściciele sklepów internetowych działających na zasadzie dropshippingu nie muszą zajmować się dodatkowymi obowiązkami związanymi z wysyłką (pakowanie, adresowanie, transport itp.). W związku z tym oszczędzają czas i mogą się skupić na promocji i marketingu. Sprzedawcy nie muszą też dysponować miejscem na magazynowanie towaru ani martwić się o jego ochronę. Oznacza to więc oszczędności finansowe, gdyż nie trzeba płacić za magazyn, pomieszczenia biurowe czy zabezpieczenia przeciwwłamaniowe. Z tych powodów dropshipping jest dogodną formą zwłaszcza dla małych sklepów. Zamówienia mogą być obsługiwane nawet przez jedną osobę pracującą w domu. Minusy Problemem może być jednak brak wpływu sprzedawcy na pracę dostawcy, przez co nie ma pewności, czy wysyłka zostanie zrealizowana terminowo. Możliwe są sytuacje, że dany towar już jest niedostępny w magazynie (został wyprzedany), ale sprzedawca jeszcze o tym nie wie, bo nie dostał informacji na czas. W rezultacie w jego sklepie nadal wystawione są przedmioty, które klienci zamawiają mimo ich faktycznej niedostępności. To z kolei może skutkować opóźnieniami w dostawie zamówień i niezadowoleniem klientów. Dlatego podstawą w dropshippingu jest szybka i sprawna komunikacja między sprzedawcą a dostawcą. Innym utrudnieniem jest fakt, że siedziba firmy i magazyn dostawcy znajdują się w innych lokalizacjach. Klient nie ma więc nieraz możliwości osobistego odbioru towaru. Wskazuje się także na problemy z pozycjonowaniem sklepu internetowego. Zdarza się, że dostawca przesyła gotowe opisy produktów, jakie posiada w swoim magazynie. Jeśli współpracuje z większą liczbą sklepów, oznacza to powielanie tych samych treści, co nie jest korzystne z punktu widzenia SEO. Ochrona danych osobowych W związku z wprowadzeniem RODO (rozporządzenia o ochronie danych osobowych) od 25 maja br. pojawiają się wątpliwości, kto w przypadku dropshippingu jest odpowiedzialny za przetwarzanie danych osobowych i co to oznacza zarówno dla sprzedawcy, jak i dla dostawcy. Zgodnie ze stanowiskiem Ministerstwa Cyfryzacji, administratorem danych osobowych jest tu co do zasady sklep internetowy. Żeby mógł on przekazać innemu podmiotowi dane klientów, musi z nim zawrzeć odpowiednią umowę zastrzegającą kwestie związane z przetwarzaniem tych...

Czytaj dalej
Przestarzała strona internetowa – czas ją przerobić!
Maj22

Przestarzała strona internetowa – czas ją przerobić!

Obecnie niemal każda firma ma swoją stronę internetową, a o potrzebie posiadania strony i płynących z tego korzyściach chyba nikogo nie trzeba już przekonywać. Jednak przestarzała strona – zarówno pod względem wizualnym, jak i technologicznym – robi niezbyt korzystne wrażenie na odwiedzających, przez co nie mamy tylu klientów, ilu byśmy mogli. Strona jest wizytówką firmy i wpływa na jej wizerunek – podobnie jak np. biuro. Dlatego strona, która nie była zmieniana od 10 lat, może stwarzać podobne wrażenie, jak dawno nieremontowane pomieszczenia biurowe o niemodnym wystroju. Niestety, w sieci można znaleźć wiele stron firmowych, które mają prawdopodobnie tyle lat, co sama firma. Poza niedostatkami czysto estetycznymi, bywają one nieczytelne i niedostosowane do współczesnych technologii, przez co pozostawiają firmę daleko w tyle za konkurencją. Dlatego, gdy po założeniu firmy zlecamy stworzenie strony, nie łudźmy się, że wystarczy nam ona raz na zawsze. Na początku należy podjąć decyzję – czy stworzyć nową stronę, czy wprowadzić zmiany na istniejącej. Wiele zależy od aktualnej sytuacji. Strona może być kompletnie niezgodna z obecnie obowiązującymi standardami, a może się okazać, że potrzebne są jedynie niewielkie poprawki, które ułatwią i uprzyjemnią korzystanie z niej. Musimy też się zastanowić, jaki cel chcemy osiągnąć i czy nasza aktualna strona ten cel realizuje. Możliwości modyfikacji jest sporo – tu wymienimy jedynie kilka przykładowych. Obecnie standardem jest już responsywność, czyli dostosowanie do różnych urządzeń. Strona powinna wyglądać i działać dobrze zarówno na dużym monitorze, jak i na ekranie smartfona. Aktualnie wiele osób korzysta z internetu głównie lub wyłącznie na urządzeniach mobilnych. Dlatego strona, która jest niewygodna w obsłudze na takim urządzeniu, zniechęca potencjalnych klientów. Kolejną kwestią, której powinniśmy poświęcić uwagę, jest wycofanie się z technologii Flash. Jeszcze kilka-kilkanaście lat temu była ona bardzo popularna ze względu na ciekawe efekty wizualne. Jednak zagrożenia dla bezpieczeństwa użytkowników oraz problemy w użytkowaniu przez urządzenia mobilne sprawiły, że jest wycofywana. Jak pisaliśmy w poprzednim artykule, wkrótce zakończy się jej wsparcie przez producenta i przeglądarki. Dlatego jeśli strona firmy została zaprojektowana we Flashu, zmiana będzie nieunikniona. Nie poleca się także dużej ilości multimediów. Oczywiście od czasu do czasu można umieścić animację czy materiał wideo, ale nie powinny one wpływać znacząco na czas ładowania się strony. Nadmiar dużych i wolno ładujących się plików powoduje zniecierpliwienie użytkowników i nadmiernie zużywa transfer na urządzeniach mobilnych. Bardzo ważne są aktualne i wartościowe treści. Jeśli strona do tej pory nie posiada CMS (systemu zarządzania treścią), warto go wprowadzić. Dzięki temu będzie można w łatwy sposób dodawać nowe treści i zmieniać istniejące – nawet jeśli nie mamy specjalistycznej wiedzy technicznej. Jeśli strona jest na razie tylko wizytówką naszego biznesu (zawiera jedynie prezentację firmy i informację o jej ofercie), zastanówmy się nad...

Czytaj dalej
Content marketing a postprawda
Lut23

Content marketing a postprawda

Content marketing jest jednym z najskuteczniejszych narzędzi reklamowych. Tworzenie odpowiednich treści na stronie internetowej firmy przyczynia się do kreowania pozytywnego wizerunku, skupiania uwagi klientów i budowania ich zaufania. Aby to zaufanie zdobyć i utrzymać, należy szczególnie uważać na fałszywe informacje, które stały się jednym z większych problemów w internecie. Według definicji, z postprawdą mamy do czynienia, gdy „obiektywne fakty mają mniejszy wpływ na kształtowanie opinii publicznej niż odwołania do emocji i osobistych przekonań”. Można czasem odnieść wrażenie, że fakty przestały się liczyć w ogóle, a ich miejsce zajęły subiektywne opinie. Siła i zagrożenia Postprawda kojarzy się często z polityką i dziennikarstwem, lecz jej wpływ jest odczuwany także w innych branżach i sferach życia. Gdy szukamy w sieci informacji na na temat niemal dowolnej kwestii, jest duże prawdopodobieństwo, że zostaniemy zalani mnóstwem błędnych, przekłamanych i zmanipulowanych informacji, wśród których te wiarygodne i oparte na zweryfikowanych faktach przebijają się z trudem. Kłopot w tym, że przeciętny człowiek nie zawsze potrafi odróżnić jedne od drugich. Nieraz podkreśla się konieczność sprawdzania źródeł informacji. Jednak zdarza się, że nawet źródła, które kiedyś były uznawane za rzetelne, tracą na wiarygodności. Ich autorzy również wpadają w pułapkę fake newsów – albo w pogoni za sensacją i zwiększeniem liczby odsłon, albo nawet nieświadomie, w przekonaniu, że dana informacja jest prawdziwa. Niestety, fake newsy mają niespotykane wcześniej możliwości rozprzestrzeniania się. Błędna a sensacyjnie brzmiąca informacja, czy to wykreowana celowo, czy będąca skutkiem nieporozumienia (zdarzały się już np. fałszywe informacje wynikające z błędnych tłumaczeń obcojęzycznych artykułów), jest powielana na setkach stron internetowych i przekazywana dalej w mediach społecznościowych. Natomiast jej sprostowanie może się okazać bardzo trudne – a nawet niemożliwe. Przykładowo, łatwo jest puścić w obieg informację, że składnik X powoduje raka. Takie treści wywołują silne emocje i skłaniają ludzi do większej liczby udostępnień na Facebooku – w jak najlepszej wierze, w przekonaniu, że w ten sposób można ostrzec znajomych przed niebezpieczeństwem. Tymczasem sprostowanie takiej informacji (np. naukowy artykuł o tym, że rzekome rakotwórcze właściwości nie zostały potwierdzone rzetelnymi badaniami) ma znacznie mniejszy zasięg, gdyż nie przykuwa tak bardzo uwagi. Poza tym w takich sytuacjach bardzo często przejawia się myślenie spiskowe w postaci podejrzeń, że ktoś próbuje zatuszować niewygodną prawdę. Problemem odnoszącym się ściśle do content marketingu jest clickbait – wspomniana już pogoń za klikalnością kosztem wiarygodności. Jednym z przejawów są oczywiście artykuły z chwytliwymi, kontrowersyjnymi nagłówkami – tymczasem po kliknięciu okazuje się, że treść ma z takim nagłówkiem niewiele wspólnego. Znane są też przypadki kampanii reklamowych opartych na celowym wprowadzeniu odbiorców w błąd – np. są oni przekonani, że pomagają realnej osobie, angażują się emocjonalnie, a potem okazuje się, że chodzi o reklamę konkretnej marki. Strategie takie działają...

Czytaj dalej
Live chat na stronie firmy – dlaczego warto?
Sty23

Live chat na stronie firmy – dlaczego warto?

Każdy biznes powinien opierać się na odpowiadaniu, reagowaniu na potrzeby klientów. W tej sytuacji doskonałym rozwiązaniem może okazać się chat na stronie firmy. W ten sposób osoby wchodzące na daną stronę mogą od razu dostać szybką i profesjonalną odpowiedź na swoje pytania. Podczas dokonywania zakupów ważna dla klientów jest łatwość uzyskiwania informacji o produkcie czy usłudze. Dlatego tak dużą popularnością cieszą się różnego typu blogi czy fora internetowe. Jednak nie zawsze dane tam zawarte są w stanie rozwiać wszystkie wątpliwości. Innym rozwiązaniem jest wykonanie telefonu do danej firmy czy napisanie wiadomości e-mail. Ta forma kontaktu sprawia jednak sporo trudności. Niektóre osoby nie lubią dzwonić i rozmawiać z obcymi sobie osobami. Ciekawą alternatywą dla tych form kontaktu może być więc chat na stronie firmowej. Dzięki niemu klient będzie mógł szybko uzyskać odpowiedź na nurtujące go pytania. Poza tym chat daje również informacje administratorom, jakie są najczęstsze problemy klientów. Chat online to narzędzie pozwalające na sprawne komunikowanie się z klientami. W ten sposób można niejednokrotnie zapobiec rezygnacji z zakupu danego produktu czy usługi. Chat zapewnia klientom natychmiastowy dostęp do obsługi klienta. Czas oczekiwania na odpowiedź jest bardzo krótki. Za pomocą chatu można przesyłać nie tylko wiadomości tekstowe, ale i filmy video czy linki do artykułów. Co ciekawe, obecność chatu na stronie może przyczynić się również do poprawy jej miejsca w wynikach wyszukiwania. Na pozycjonowanie stron www wpływa bowiem również dobre przygotowanie i funkcjonowanie chatu online. Chat online powinien znajdować się w miejscu dobrze dostępnym i widocznym, tak aby dostęp do niego był łatwy. Warto również pamiętać o tym, że klienci często wracają do sklepów i stron, na których dobrze funkcjonują chaty. Klientowi należy udzielać odpowiedzi na nurtujące go pytania możliwie szybko. Informacje powinny być dokładne i precyzyjne. W ten sposób można wzbudzić zaufanie i zachęcić drugą stronę do sprzedaży. Live chat niejednokrotnie może przyczynić się również do podniesienia konwersji. W przypadku sklepów internetowych chaty bardzo często przyczyniają się do finalizowania większej ilości transakcji, a także znacznie przyspieszają procesy zakupowe. Zapis czasu może również pomóc podczas poszukiwania słów kluczowych do pozycjonowania danego sklepu czy strony internetowej. Mimo to wielu osobom chat online wydaje się tylko ciekawym dodatkiem. W rzeczywistości jednak może przynieść całkiem sporo korzyści. W ten sposób klienci mają łatwiejszy i szybszy kontakt z firmą, a sama firma może przeglądać historię rozmów wszystkich osób, które za chat odpowiadają. To sposób na stwierdzenie, ile osób odwiedza daną witrynę, ile osób rozmawia z konsultantem na chacie, a ile go ignoruje. Analizując te i inne kwestie można stronę dalej uatrakcyjniać i usprawniać, tak aby była jeszcze bardziej funkcjonalna i przyjazna dla użytkowników...

Czytaj dalej