Architektura informacji
Paź20

Architektura informacji

Architektura informacji to działania, mające na celu organizowanie, nazywanie oraz oznaczanie stron internetowych, w taki sposób, aby znalezienie na nich informacji było jak najłatwiejsze i najszybsze. Na działania z tym związane składa się ponadto nawigacja i wyszukiwanie. Architektura informacji wpływa na użyteczność strony oraz jej współczynnik konwersji. Zgodnie z zasadami tej sztuki, tworząc witrynę internetową należy kierować się właściwym rozmieszczeniem poszczególnych elementów strony, aby stworzyć przejrzystą, czytelną i intuicyjną nawigację. Działania te sprowadzają się do tego, aby każdy użytkownik mógł szybko odnaleźć szukane przez siebie treści, nawet w przypadku skomplikowanych stron z dużą ilością elementów. Ma to szczególne znaczenie w przypadku sklepów internetowych, w których wyszukiwanie produktów musi być proste. Gdy tak nie będzie, użytkownik zniechęcony nieudanymi próbami znalezienia danej rzeczy najprawdopodobniej zrezygnuje z zakupów i już do danej witryny nie wróci. Założenia AI nie są jednak bez znaczenia dla innych rodzajów stron. Od tego bowiem, jak daną stronę się przegląda, czy jej obsługa jest prosta i przejrzysta, zależy liczba osób ją odwiedzających oraz to, czy na stronę powrócą w przyszłości. Aby ułatwić użytkownikom poruszanie się po stronie, należy stworzyć proste ścieżki, które umożliwiają szybsze wyszukiwanie. W przypadku sklepów internetowych będzie to stworzenie zakładek, które poprzez poszczególne kategorie poprawczą użytkownika do celu, np. produkty świeże -> owoce i warzywa -> owoce -> jabłka, gruszki. Łatwo sprawdzić, czy architektura informacji została właściwie przygotowana i jakie daje to korzyści danej stronie. Można tego dokonać poprzez: współczynnik odrzuceń – czyli odsetek odwiedzin na stronie, bez podejmowania żadnych działań, czyli np. bez dokonania zakupu, czy nawet przejrzenia oferty sklepu; współczynnik konwersji – procent użytkowników, którzy dokonują na stornie pożądanych działań, np. zakupów. Im bardziej intuicyjna nawigacja na stronie, tym więcej użytkowników decyduje się na jej przejrzenie, a w konsekwencji – dokonanie zakupów. We wszystkich czynnościach, które podejmowane są w ramach stworzenia architektury informacji, najważniejsza jest...

Czytaj dalej
Koncepcje desktop first i mobile first
Wrz22

Koncepcje desktop first i mobile first

Podejście desktop first oznacza, że najpierw przygotowuje się stronę z myślą, by dobrze wyglądała na dużych ekranach, a dopiero potem dostosowuje się ją do mniejszych ekranów urządzeń mobilnych. Mobile first jest jego przeciwieństwem – w pierwszej kolejności zwraca się uwagę na dostosowanie strony do urządzeń mobilnych. Do niedawna koncepcja desktop first była jedyną stosowaną. Jednak ogromna popularność urządzeń mobilnych wymusza rozwiązania przeznaczone przede wszystkim dla nich. Według danych z początku 2017 r. już 3,77 mld osób na świecie korzysta z internetu, a prawie 5 mld – z telefonów komórkowych. Jeśli chodzi o ruch na stronach internetowych, 50% stanowią smartfony (wzrost o 30% w porównaniu do początku roku 2016), a 5% tablety (spadek o 5%). Udział innych urządzeń, w tym konsoli, jest nadal niewielki (0,12%), ale odnotowano przyrost o 33% w porównaniu do roku ubiegłego. W niektórych krajach liczba użytkowników korzystających z internetu wyłącznie na urządzeniach mobilnych przekroczyła już liczbę użytkowników korzystających z sieci jedynie na urządzeniach stacjonarnych. Na przykład, według danych dla Włoch z marca 2017 r., liczba osób łączących się z siecią tylko na urządzeniach mobilnych wyniosła w tym kraju 9,3 mln, podczas gdy użytkowników korzystających tylko z urządzeń stacjonarnych było 9,1 mln. Pojawia się przy tym pytanie, gdzie tak naprawdę przebiega granica między urządzeniem stacjonarnym a mobilnym. Kiedyś sytuacja była w miarę jasna. Mieliśmy komputery biurkowe, z dużymi monitorami i dużymi możliwościami, oraz telefony z małymi ekranami, małą mocą sprzętową i dużymi ograniczeniami jeśli chodzi o przesył danych (także ze względu na koszty). Teraz granice te się zacierają i przeglądanie internetu na urządzeniach mobilnych jest coraz bardziej komfortowe – choć aby zachować mobilność, ekrany siłą rzeczy muszą pozostać małe. Biorąc to wszystko pod uwagę, strona internetowa powinna być zaprojektowana elastycznie, z uwzględnieniem różnych rozdzielczości ekranów, aby dobrze wyglądać i prawidłowo działać na każdym urządzeniu. Niedawno ogromną popularność zdobył responsive web design. Koncepcja ta opiera się na rozpoznawaniu rozdzielczości wyświetlacza i automatycznym dostosowywaniu do niej sposobu wyświetlania stron. Jednak nieraz odbywa się to na zasadzie „co wyciąć z rozbudowanej strony, żeby zmieściła się na smartfonie”. Takie podejście nie zawsze się sprawdza, a okrojenie wersji desktopowej może nie wystarczyć. Sam sposób korzystania z internetu na urządzeniach mobilnych jest inny – i nie jest to tylko kwestia wielkości i rozmieszczenia elementów. W podejściu mobile first zaczynamy od funkcjonalnej, przejrzystej strony mobilnej. Dopiero potem zastanawiamy się, co możemy jeszcze dodać, by wykorzystać możliwości desktopu. Przez to strona jest wygodniejsza i bardziej spójna. Korzystanie z niej na urządzeniu mobilnym jest w pełni komfortowe, a przy otwarciu jej na urządzeniu stacjonarnym jeszcze zyskuje. Mamy pewność, że strona będzie kompatybilna z mniej zaawansowanymi urządzeniami. Przy tym musimy starannie przemyśleć treść, którą zamierzamy zawrzeć, co...

Czytaj dalej
Age-responsive design
Cze22

Age-responsive design

Pojęcie Responsive Web Design zdobyło popularność już jakiś czas temu. Responsywność stron internetowych polega na tym, że dostosowują się one do urządzenia, na którym są wyświetlane – dzięki temu na każdym są czytelne i dobrze wyglądają. Taki sposób projektowania upowszechnił się w odpowiedzi na wzrost popularności urządzeń mobilnych. Wkrótce może to się okazać niewystarczające. Przewiduje się, że responsywność pójdzie jeszcze o krok dalej – strony będą dostosowywane do wieku użytkownika. Na czym polega age-responsive design? Kluczowe jest rozpoznanie czynników, które są ważne dla użytkowników w różnych grupach wiekowych. Należy tu wziąć pod uwagę wygląd strony, jej elementy i interakcje między nimi, funkcjonalność i treść. Przykładowo, dzieci będą chętnie przeglądały strony, które są kolorowe i mają dużo animacji, a niewiele tekstu. Z kolei dorośli mogą woleć strony w bardziej stonowanej kolorystyce, natomiast treści w formie tekstowej. Młodzi dorośli przeważnie nie mają problemu z odczytaniem sporej ilości tekstu zapisanego małym fontem. Dla osób starszych font musi być już większy. Należy też zastosować odpowiedni kerning, czyli odległości między parami znaków, by tekst był czytelny. Wydaje się, że to nic nowego. Przecież strony skierowane do określonych grup wiekowych różnią się od siebie. Na przykład strony z interaktywnymi materiałami edukacyjnymi dla dzieci wyglądają inaczej niż strony uniwersytetów trzeciego wieku. Jednak są one zwykle takie same niezależnie od tego, kto je ogląda. Natomiast w age-responsive design chodzi o to, by dana strona zmieniała się w zależności od potrzeb użytkownika – w tym przypadku wynikających z jego wieku. W założeniu użytkownik ma czuć się tak, jakby strona została zaprojektowana specjalnie dla niego. Jak dotąd age-responsive web design nie jest jeszcze powszechnie stosowany – co najwyżej niektóre jego elementy. Istnieją też różne wątpliwości, jak jego wprowadzanie miałoby wyglądać w praktyce. Na razie mówi się i pisze, że ma to być jeden z „gorących” trendów na 2017...

Czytaj dalej
Google będzie walczyć z nachalnymi reklamami na stronach mobilnych
Sty04

Google będzie walczyć z nachalnymi reklamami na stronach mobilnych

Strony przyjazne dla urządzeń mobilnych są dziś już standardem. Przywiązuje się dużą wagę do tego, by serwisy internetowe wyglądały tak samo dobrze na każdym ekranie bez konieczności ręcznego powiększania lub zmniejszania. Jednak pozostał problem, który utrudnia wielu użytkownikom korzystanie z witryn – reklamy pełnoekranowe. Jeszcze do niedawna Google promowało strony umożliwiające komfortowe przeglądanie na smartfonach i tabletach, oznaczając je jako „przyjazne dla urządzeń mobilnych”. Obecnie znaczna większość stron internetowych spełnia już kryteria wymagane dla takiego oznaczenia. Dlatego Google zdecydowało się usunąć tę informację z wyników wyszukiwania, choć nadal będzie wspierać takie strony w rankingach. Od początku 2017 r. Google ma zamiar nadal skupiać się na przyjazności witryn, lecz pod innym względem. Do czynników najbardziej utrudniających korzystanie z internetu na urządzeniach mobilnych należą nachalne reklamy – zwłaszcza pełnoekranowe, zasłaniające tekst i obrazki. Od 10 stycznia 2017 r. strony korzystające z takich rozwiązań będą gorzej pozycjonowane. Co zrobić, by tego uniknąć? Przede wszystkim należy zaprzestać wyświetlania reklam pojawiających się od razu po przejściu z wyników wyszukiwania oraz już podczas przeglądania strony (np. w sytuacji, gdy użytkownik jest skupiony na zawartości strony i nie jest przygotowany na niespodziewaną reklamę, która go rozprasza i irytuje). Nie powinno się również wyświetlać osobnej strony z reklamą, którą trzeba pominąć, by dostać się do zawartości witryny. I wreszcie nie powinno się stosować elementów graficznych utrudniających odróżnienie reklamy od zawartości strony. Natomiast nadal będzie można (jak podkreśla Google, w sposób odpowiedzialny) umieszczać pełnoekranowe komunikaty pojawiające się w odpowiedzi na zobowiązania prawne (np. weryfikujące wiek lub informujące o wykorzystaniu plików cookies), a także ekrany logowania czy rejestracji. Dozwolone będą również banery o rozsądnej wielkości, które można łatwo...

Czytaj dalej
Syndrom porzuconego e-koszyka – co zniechęca do finalizacji zakupów online?
Lis09

Syndrom porzuconego e-koszyka – co zniechęca do finalizacji zakupów online?

Mogłoby się wydawać, że po tym jak klient już dodał zakupy do koszyka w sklepie internetowym, transakcja powinna zakończyć się powodzeniem. Tymczasem okazuje się, że mniej więcej dwie trzecie osób dokonujących zakupów online porzuca swoje e-koszyki na jednym z etapów. Dlaczego tak się dzieje? Można tu wskazać kilka powodów. Niekoniecznie chodzi tu o zwykłą zmianę zdania czy zbyt wysoką cenę towarów. Czasem występują różne czynniki zniechęcające związane z działaniem i organizacją samego sklepu. Poniżej przedstawiamy kilka typowych problemów, które źle wpływają na sprzedaż w sklepach internetowych i mogą skłonić klienta do porzucenia koszyka. 1. Źle skonstruowane formularze Mogą to być formularze zbyt długie i zawiłe, wymagające zbyt wielu informacji, które nie są niezbędne do zakupu albo się powtarzają (np. dane teleadresowe w kilku miejscach). Zniechęcają też nieprecyzyjnie lub niewystarczająco opisane okna formularzy, gdy kupujący nie wie, jakiego typu informacji się od niego oczekuje. Przykład z życia – w formularzu obowiązkowe było podanie numeru telefonu. Klient próbował kilku wersji zapisu numeru i za każdym razem wyskakiwał komunikat o błędnym formacie; w końcu okazało się, że wymagane było wpisanie prefiksu z plusem (np. +48), o czym nie było żadnej informacji. Zniechęcająca jest także zbyt duża liczba etapów zamówienia (formularz wielostronicowy). 2. Konieczność rejestracji/założenia konta Niektórzy klienci mogą nie chcieć rejestrować się w sklepie – czasem z obawy przed spamem, a czasem po prostu z niechęci wykonania dodatkowych czynności; mogą się też obawiać, że po kliknięciu w link aktywacyjny dane o ich zakupach w koszyku zostaną utracone i będą musieli dodawać je na nowo (a tak się niestety zdarza). Zasadą powinno być: zachęcać, ale nie zmuszać. Można zaoferować klientowi dodatkowe korzyści wynikające z posiadania konta w sklepie (np. punkty za zakupy, rabaty), ale nie powinno się uzależniać samej możliwości dokonania transakcji od założenia konta. Warto dać klientowi wybór – czy chce dokonać zakupów bez rejestracji, czy założyć konto, czy zalogować się na konto już istniejące. 3. Źle zaprojektowany koszyk Wspomniano już powyżej o problemie z niezapisaną zawartością koszyka i koniecznością ponownego dodawania zakupów. Inną niedogodnością jest brak możliwości edytowania zawartości i powrotu do poprzednich etapów zakupów, przez co klient nie może np. zrezygnować z jednej rzeczy, gdy się rozmyśli lub pomyli. Koszyk powinien być dostępny z każdego miejsca w serwisie, by można było do niego łatwo wrócić. Ważna jest również przejrzystość i łatwość nawigacji – może w tym pomóc ścieżka nawigacyjna pokazująca, ile etapów klient ma jeszcze przed sobą.  Przedmioty dodane do koszyka powinny być wyraźnie opisane (np. kolor, rozmiar, liczba). Warto też umożliwić zachowanie koszyka, by można było dokonać zamówienia przy kolejnej wizycie w sklepie, gdyż wielu klientów wybiera produkty na później. 4. Problemy z kosztami dostawy Jednym z częstszych błędów...

Czytaj dalej
Dlaczego w internecie tekst przegrywa z obrazem
Paź12

Dlaczego w internecie tekst przegrywa z obrazem

Człowiek współczesny wraca do swoich prehistorycznych korzeni, którymi są obrazy. Proces powrotu do kultury obrazkowej (tzw. zwrot ikoniczny) jest spowodowany przede wszystkim przez rozwój technologiczny. Obecnie człowiek jest w stanie podwoić ilość wyprodukowanej wiedzy, głównie dzięki internetowi. Z czego wynika ta ucieczka od słowa? Dziś człowiek jest zabiegany i nie ma na nic czasu. Dzięki obrazowi ma szansę na szybsze, atrakcyjniejsze oraz łatwiejsze przyswajanie informacji. To dlatego w internecie tekst przegrywa z obrazem. Warto spojrzeć na takie portale społecznościowej jak Instagram, Facebook, na których dominują zdjęcia, memy i infografiki. Z wyjątkiem Twittera, który wciąż skutecznie realizuje kulturę słowa, wyłącznie werbalne komunikowanie się na tego typu portalach skazane jest na porażkę, gdyż dotrze do niewielkiej liczby osób. Statystyki pokazują, iż posty zawierające albumy czy nawet pojedyncze zdjęcia generują 180% oraz 120% większą interakcję od standardowych wpisów. Zwykły tekst nie jest na tyle atrakcyjny dla internauty i aby go zainteresować, musi być poparty obrazem. Według danych posty obrazkowe bądź wideo mają średnio trzy- albo czterokrotnie większy zasięg od tych tekstowych. Doskonałym przykładem dominacji obrazu nad słowem są reklamy w internecie. Bez używania obrazu nie miałyby one racji bytu. W dobie kultury wizualnej cokolwiek, co pojawia się w sieci i nie jest obrazem, pozostaje niezauważone lub też szybko zapomniane. W internecie mamy do czynienia ze „skanowaniem” stron WWW przez użytkownika. Internauci bowiem nie czytają , lecz starają się szybko przejrzeć daną witrynę. Dlatego też pokazywane tam treści muszą być skondensowane, aby odbiorca mógł szybko i czytelne zinterpretować informacje. Ta dominacja obrazu nad słowem niestety z roku na rok staje się coraz powszechniejsza. Już od zarania ludzkości człowiek był wzrokowcem i takim pozostanie. Wszechobecny zalew informacyjny sprawia, że skupiamy się na dokładnej selekcji docierających do nas bodźców. W większości przypadków bowiem nie ma możliwości, abyśmy wszystkie te informacje odebrali. Operowanie obrazem daje zatem większe możliwości niż samo posługiwanie się słowem pisanym. We współczesnym świecie, także i tym wirtualnym tekst może być najwyżej tylko dobrym dopełnieniem obrazu. Ikonizacja większości elementów stron wydaje się być idealnym sposobem na skrócenie czasu dekodowania przekazu w internecie i jego łatwą...

Czytaj dalej
Strona 1 z 1012345...10...Ostatnia »