Szacowany czas czytania tekstu – za i przeciw

Ostatnio na stronach internetowych coraz częściej pojawia się informacja o szacowanym czasie czytania (estimated read time). Dostępne są np. odpowiednie wtyczki do WordPress. Niektóre serwisy informacyjne dodają tę informację nad artykułami. Producenci czytników również wprowadzili takie rozwiązania w swoich urządzeniach. Jednak opinie na temat celu i sensu stosowania tej funkcji są dość zróżnicowane.

Argumenty za…

Zwolennicy twierdzą, że gdy czytelnik widzi interesujący nagłówek, a przy tym wie z góry, ile czasu zajmie mu przeczytanie tekstu, jest większe prawdopodobieństwo, że w ten nagłówek kliknie. Argumentują, że ma to znaczenie psychologiczne. Chodzi tu o tak zwany paradoks wyboru – im więcej mamy dostępnych informacji i opcji, tym trudniej nam wybrać i źle się z tym czujemy. Im szybciej możemy wybrać, tym bardziej jesteśmy zadowoleni – a im więcej wiemy o czymś zanim dokonamy wyboru, tym łatwiej jest nam zawęzić zakres możliwości i podjąć decyzję.

Oczywiście kluczową kwestią jest tu zarządzanie czasem. Jeśli mamy np. pięć minut przerwy w pracy, raczej zdecydujemy się na przeczytanie krótkiej notki na blogu, a nie będziemy zaczynali długiego artykułu naukowego. Możemy też zdecydować, że zapiszemy sobie tekst do późniejszego przeczytania (umożliwiają to niektóre przeglądarki i wtyczki do nich).

Wskazuje się, że dodanie szacowanego czasu czytania przyczynia się do większego zaangażowania w treść. Brian Cray, inżynier oprogramowania w Apple, stwierdził, że wprowadzenie tej funkcji na jego stronie zwiększyło całkowity czas na niej spędzony o 13,8%.

… i przeciw

Z kolei przeciwnicy twierdzą, że zapotrzebowanie na taką funkcję jest swoistym znakiem czasów, który może być odbierany jako zjawisko smutne, a nawet nieco przerażające. Sugeruje, że czytelnik jest tak zajęty i/lub tak leniwy, że szkoda mu poświęcić nawet dodatkowych kilku minut na czytanie i rezygnuje z potencjalnie ciekawego tekstu, gdy wydaje się on za długi.

Problemem może być też niechęć niektórych autorów tekstów do takich statystyk. Zdarza się, że ktoś poświęca wiele czasu (dni, a nawet tygodni) na pisanie artykułu i wyszukiwanie materiałów, a potem widzi, że czytelnik ma nad tym artykułem spędzić zaledwie kilkanaście minut. Może to na niego wpływać demotywująco, a nawet zostać odebrane jako brak szacunku dla jego wkładu pracy.

Poza tym liczniki czasu czytania nie zawsze są miarodajne, gdyż opierają się na średnim tempie czytania, podczas gdy różnice między użytkownikami bywają pod tym względem znaczne. Bardzo dużo zależy też od samej treści. Jest oczywiste, że tekst tekstowi nierówny, a jego odbiór zależy w znacznym stopniu od samego użytkownika – jego wiedzy, zainteresowania, przekonań itp. Na przykład, dość krótki tekst z dziedziny prawa, pełen fachowej terminologii, może być interesujący, a przy tym całkowicie zrozumiały dla prawnika – załóżmy, że czas czytania w tym przypadku wyniesie kilkanaście minut. Natomiast czytelnik, którego wykształcenie nie ma nic wspólnego z prawem, może się zastanawiać nad każdym zdaniem i spędzać dodatkowy czas na szukaniu terminologii w sieci, przez co przeczytanie i zrozumienie tekstu może mu zająć nawet godzinę. Oszacowanie czasu nie bierze też pod uwagę zdolności czytelnika do skupienia uwagi ani obecności czynników rozpraszających w otoczeniu.

Należy też zawsze się zastanowić, czy taki licznik pasuje do charakteru i celu strony. Nie zaleca się np. stosowania go, gdy na stronie jest dużo zawartości wizualnej, takiej jak slajdy czy infografiki, gdyż określenie czasu czytania będzie bardzo niedokładne. Umieszczenie go na stronie produktowej też nie jest najlepszym pomysłem, gdyż odciąga uwagę użytkownika od najważniejszego celu – zakupu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *